Piękno z natury

Z Małgorzatą Foremniak – znaną aktorką oraz nową ambasadorką marki Bielenda rozmawiamy o jej eksperymentach kosmetycznych i ulubionych kosmetykach z serii Botanic Spa Rituals

Co dla pani jest najważniejsze w pielęgnacji?
Moja mama była farmaceutką. Prowadziła aptekę, w której wykonywało się ręcznie lekarstwa. Jako dziecko często do niej przychodziłam. Przyglądałam się jej pracy. Mama pozwalała używać moździerzy, menzurek, misek i wagi oraz produktów spożywczych: mąki, cukru, masła. Mogłam więc tworzyć własne mikstury, co sprawiało mi wielką radość. Zawsze, odkąd pamiętam lubiłam eksperymentować. Czytałam i szukałam receptur naszych babć, które czerpały inspirację z otaczającej je przyrody. Jest dla mnie zawsze bardzo istotne, aby produkty, których używam były przyjazne dla całego organizmu. Wtedy nasza skóra jest prawdziwie odżywiana.

Jakie składniki w kosmetykach najbardziej pani lubi?
Podstawą dla mnie są oleje: kokosowy, migdałowy, sezamowy, które używam zarówno do masażu jak i do codziennej pielęgnacji w formie balsamu. Miód jest częstym składnikiem do masek na twarz, robionych z przeróżnych owoców, z dodatkiem białka kurzego. Nauczyłam się tego w Indiach. Mielone migdały, cukier czy kawa idealnie nadają się jako peeling do ciała. No i oczywiście kąpiele z dodatkiem wywaru z ziół, solą kłodawską czy mlekiem wspaniale relaksują, pielęgnując skórę. Pracuję bardzo intensywnie, więc kiedy tylko mogę urządzam sobie takie
domowe spa. Do codziennej pielęgnacji bardzo starannie dobieram kremy.

Bez czego nie może się pani obyć?
Zawód aktorki często wiąże się z mocnym make-upem. Ważny jest więc dokładny demakijaż, bo dobre oczyszczenie skóry jest podstawą, by moja skóra mogła oddychać. Żyjemy w mocno zanieczyszczonym środowisku. Dlatego ten wieczorny rytuał jest kluczowy. Bardzo ważny jest masaż, który według mnie jest podstawą przedłużania młodości. Połączenie masażu, oczyszczania skóry oraz dobór dobrych kosmetyków stanowi całość dobrej pielęgnacji.

Jaki jest pani urodowy niezbędnik? Co zawsze musi mieć pani przy sobie?
Mając puder, róż i tusz do rzęs można wykonać najszybszy makijaż. Na co dzień to jest mój podstawowy make-up. Jaki ma pani stosunek do czasu?

Obawia się pani upływu lat?
Na przemijający czas nie mam wpływu. To, że się starzeję też jest zjawiskiem naturalnym. Staram się, w miarę możliwości, by jak najpełniej, zdrowo i szczęśliwie przeżyć czas, który jest mi dany. Akceptuję wszystko, co życie przynosi i dziękuję za każde doświadczenie.

Który z kosmetyków linii Bielenda Botanic Spa Naturals jest dla pani najlepszy?
Wypróbowałam wszystko. Serum odżywia i przygotowuje skórę. Połączenie kremu z olejkiem zmienia jakość nakładania i wchłaniania składników. Mgiełka, odświeża makijaż i ma przepiękny zapach. Moje oczy są bardzo wrażliwe, a płyn do demakijażu oczu idealnie łagodzi podrażnienia. No i o oczywiście maska z kurkumą. Jest rewelacyjna. Z odrobiną olejku można ją dłużej trzymać na twarzy, co przynosi jeszcze lepsze efekty. Olejek można także dodać do balsamu do ciała i do kąpieli. Ma przyjemnie odświeżający zapach.

Co jest ważne w kosmetykach Bielenda dla pani, jako ambasadorki marki?
Są to produkty naturalne. Ważny jest dla mnie również fakt, iż Bielenda to polska firma. Naprawdę cieszą mnie dobre, polskie kosmetyki. Zalety produktów do pielęgnacji, które są pozbawione parabenów, silikonów i innych substancji nieorganicznych zaczyna się doceniać właśnie w moim wieku. Wszystkie niedociągnięcia i brak odpowiedniej pielęgnacji już od wczesnej młodości widoczne zaczynają być u kobiet w pewnym wieku, kiedy skóra oraz cały nasz organizm, wraz z hormonami, nie działają już tak intensywnie. Warto pamiętać o właściwej, przemyślanej pielęgnacji, bo to, jak sobie zapracujemy na ten czas, zależy tylko od nas.

rozmawiała Magdalena Ziętkiewicz