Jak zadbać o skórę po lecie?

Wakacyjne wyjazdy już za nami. Po lecie zostały wspomnienia, zdjęcia i… Przesuszona skóra, której morskie kąpiele dały się we znaki. Podpowiadamy, co zrobić, by odzyskała jędrność i blask.

Po lecie bariera hydrolipidowa skóry jest zakłócona. Skóra jest sucha i odwodniona, może się łuszczyć i stać się szorstka w doty­ku. Szpecą ją przebarwienia, pajączki i zmarszczki. Ale nie ma co załamywać rąk, tylko jak najszybciej wziąć się do pracy, by odzyskała dawną kondycję.Warto poznać zasady pielęgnacji skóry po lecie, aby jak najlepiej doradzić klientkom w doborze odpowiednich kosmetyków.

Oczyszczanie i złuszczanie

To pierwszy krok. Przy wieczornej kąpieli warto sięgnąć po peeling. Po jego użyciu skóra stanie się gładka i bardziej promienna. Przy cerze wrażliwej i suchej polecany jest enzymatyczny. Do cery tłustej i mieszanej idealny będzie peeling drobno­ziarnisty. Ciało, szczególnie łokcie, kolana i pięty trzeba potraktować peelingiem gruboziarnistym.

Nawilżanie

Po usunięciu martwego naskórka skórę należy nawilżyć. Polecane są kosmetyki bogate w cerami­dy – silnie nawilżają, regenerują, łagodzą podraż­nienia i działają przeciwzmarszczkowo, skwalen – silnie nawilża, zmiękcza i uelastycznia skórę, zabezpiecza ją przed utratą wody i działa kojąco na podrażnienia, oraz naturalne olejki (kokosowy, arganowy, awokado) – zawierające cenne dla urody tłuszcze, witaminy i enzymy. Warto wspomnieć, że jednorazowa aplikacja kosmetyku nie wystarczy. Przesuszoną słońcem cerę należy nawilżać systematycznie, nawet kilka razy w ciągu dnia, by jak najszybciej poprawić jej wygląd i jędrność. Warto sięgać po produkty zawierające kwasy owocowe w niskich stężeniach, np. kwas glikolowy lub mlekowy, polihydroksykwasy, wyciągi roślinne, proteiny mleka i kwas hialuronowy. Kosmetyki mające na celu odbudowanie bariery ochronnej skóry powin­ny zawierać m.in. sole mineralne, witaminy czy lipidy. Do zadań specjalnych przeznaczone są kosmetyki regeneracyjne, które poza powyższymi substancjami zawierają składniki przyspieszające odnowę naskórka oraz chroniące przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Kosmetyki te wzbogacone są w witaminy A, C i E, biolipidy, aminokwasy i koenzym Q10.

Przebarwienia

Z wakacji można przywieźć nie tylko złocistą opaleniznę, lecz także szpecące brunatne plamy na skórze. Intensywne opalanie uszkadza bowiem komórki barwnikowe, które potem jak szalone pro-dukują melaninę. W miejscach jej uwolnienia poja­wiają się na skórze ciemne plamy pigmentacyjne. Pozbyć się przebarwień jest bardzo trudno. Najtańszy i najprostszy sposób to krem wybie­lający. Zazwyczaj ma w swoim składzie kwas glikolowy, salicylowy, niacynamid, retinoidy i kwas askorbinowy, które złuszczają powierzchniowe warstwy naskórka. Zawartość hydrochinonu, kwa­sów azelainowego i kojowego zmniejsza produk­cję melaniny przez komórki barwnikowe. Drożdże i niacynamid spowalniają transport barwnika na powierzchnię skóry, zaś wysokie filtry UV zapobie­gają tworzeniu się nowych przebarwień. Niestety, skuteczność kremów wybielających nie jest wyso­ka, ale stosowane regularnie, co najmniej dwa razy dziennie, z pewnością rozjaśnią plamy.

Zatrzymać słońce

Opalenizna z twarzy znika najszybciej. Jej wrogami są zabiegi pielęgnacyjne, które pozwalają oczyścić, odświeżyć i odpowiednio nawilżyć przesuszoną słonecznymi kąpielami cerę. Najprościej byłoby z nich zrezygnować, ale to duży błąd. Są inne sposoby, by ocalić tak cenną wakacyjną pamiątkę. Przede wszystkim należy tak zmodyfikować swą dietę, by zawierała produkty bogate w beta–karoten, nadający skórze delikatny złocisty od­cień. Szczególnie polecane są marchew i szpinak. Zamiast ulubionego kremu warto sięgnąć po kremy brązujące, które są prostsze w użyciu niż samoopalacze. Nie tylko podtrzymają opaleniznę, lecz także odpowiednio nawilżają, ujędrniają i wygładzają zmęczoną słońcem cerę. Kremy brą­zujące są przeznaczone do różnych typów cery: cerze normalnej, tłustej, suchej i odwodnionej. Na efekty trzeba niestety poczekać – cera nabiera blasku z każdym dniem. Optymalny efekt uzysku­je się po około tygodniu stosowania kosmetyku. Kremy brązujące zazwyczaj są bogate w naturalne składniki, tj. wyciąg z moreli, bursztynu, orzecha włoskiego, masło kakaowe czy olej palmowy. Opaleniznę błyskawicznie odświeżą samoopa­lacze, ale wymagają czasu i precyzji w nakładaniu. Chwila nieuwagi i efekt może być opłakany. Naj­lepszy samoopalacz do twarzy to kosmetyk w sprayu, bo efekt można ocenić tuż po jego na­łożeniu i szybko skorygować w razie niepowodze­nia. Najlepiej stosować go nie częściej niż raz w ty­godniu – wówczas skóra twarzy będzie naprawdę wyglądać jak muśnięta słońcem. Zanim przystąpimy do nałożenia kosmetyku, należy złuszczyć martwy naskórek. Trzeba to zrobić bardzo dokładnie – skóra musi być idealnie gładka – inaczej każda niedoskonałość zostanie podkreślona przez samoopalacz. Do nałożenia samoopalacza do­brze użyć pędzla do nakładania podkładu do makija­żu. Wystarczy rozprowadzić po skórze niewielką ilość kosmetyku, omijając okolice powiek, ust i zagięć przy nosie. Po dwóch godzinach od aplikacji trzeba nało­żyć na twarz ulubiony krem nawilżający i odczekać kolejną godzinę. Następnie należy usunąć kosmetyki z twarzy i ocenić efekt. Na koniec można zastosować jeszcze peeling enzymatyczny, by wyrównać opaleni­znę i usunąć ewentualne niedoskonałości.