Kosmetyki na Mazurach

Na Warmii prawie 40 lat mieszkał Mikołaj Kopernik, a w Lidzbarku Warmińskim przez trzydzieści urzędował Biskup Warmiński – Ignacy Krasicki. Mazury stanowią atrakcyjne miejsce wypoczynku. wypoczywają tam artyści i ludzie ze świata show biznesu. Jednak przechadzając się uliczkami Giżycka czy Lidzbarka turysta ma wrażenie, że czas dla biznesu się zatrzymał.

Sklepiki rodem z PRL-u. Wystawy jakby wyjęte z filmowych kadrów. Nikogo nie dziwią wid­niejące na szyldach napisy: „Rajstopy za 2 zł”, „Magiel”, „Pasmanteria”. Lokale świecą pustkami. Wciąż istnieją nieliczne małe sklepiki, gdzie za ladą urzędują sami właściciele. Ale i oni realnie patrzą w przyszłość. Prywatnych drogerii też w okolicy jak na lekarstwo, w przeciwieństwie do jezior. Warmia i Mazury zwana jest Krainą Tysiąca Jezior, lecz w rzeczywistości jest ich tu duzo więcej, bo około dwóch tysięcy. Mieszkańcy, pytani o sklepy z kosmetykami, wymieniają: Aster, Kosmeterię, Drogerie Natura, Sekret Urody. I oczywiście Rossmanna.

Początki w Mrągowie

Przy ul. Rynkowej 15, między osiedlem Parkowym i Mazurskim, znajduje się drogeria Eva. Kwia­ty w donicach i zadbana zieleń przed sklepem po­zwalają domniemywać, że drogeria jest oczkiem w głowie właścicielki.

– Gdyby lokal nie był moją własnością, pięć lat temu musiałabym zamknąć interes – mówi Ewa Perzan, która samodzielnie prowadzi drogerię. Rozpoczynała od małego stoiska na rynku w Mrągowie. Na powierzchni 10 metrów kwadrato­wych sprzedawała mydło i powidło. Na początek po jednej kostce mydła i po jednym zapachu do toa­let. – Najpierw wykładałam towar o wartości 1200 zł. Gdy udawało mi się sprowadzić worek papieru toaletowego, to przerażona zastanawiałam się, jak ja to sprzedam. Pamiętajmy, że w latach 90. Pola­cy dopiero uczyli się, jak robić biznes – wspomina właścicielka. Stwierdziła, że stoisko jej nie wystarczy, trzeba czymś zaskoczyć klientów. Kupiła samochód z naczepą, wyłożoną półkami.

– Kiedyś firma Henkel zorganizowała promocję. Wygrać miał sklep, który sprzeda najwięcej towaru. Przeliczyli metraż – wygraliśmy, ponieważ moja na­czepa miała zaledwie cztery metry kwadratowe, a konkurencyjne sklepy wielkopowierzchniowe nawet 1000 metrów. Z czasem praca w trudnych warun­kach zaczęła pani Ewie przeszkadzać. Piętnaście lat temu otworzyła drogerię. Kupiła w tym celu wolno stojący budynek. – Nie od razu rzuciłam się na głę­boką wodę. To było oczywiście łagodne przejście. Przez jakiś czas, funkcjonował jeszcze mój sklep w naczepie.

Dziś kosmetyki zajmują 30 proc. asortymentu. Kolejne 30 proc. to chemia. Pani Ewa sprzedaje rów­nież rajstopy, sztuczne kwiaty czy znicze. W drogerii prowadziła też punkt ksero i totolotka. – Nie mam narzędzi, by walczyć z dużymi sklepami, a przez ponad dwadzieścia lat istnienia sklepu było dużo marketów. Od dłuższego czasu największą kon­kurencją jest Biedronka – tłumaczy Ewa Perzan.

Koszyk zakupowy klientek drogerii Eva zazwy­czaj nie przekracza 30 zł. Najlepiej sprzedają się kremy do twarzy 70+ i 80+ z firmy Eveline i Pani Walewska. Klientki kupują dezodoranty w cenie do 6 zł oraz wody perfumowane do 20 zł. Świetnie sprzedają się też farby do włosów z firmy Joanna. Czasem do sklepu zaglądają panowie. Przychodzą z kar­teczką od żony, na której widnieją produkty, takie jak: proszek do prania, płyn do szyb czy preparat do czyszczenia podłóg.

Jak rozwinąć mały biznes?

W Elblągu w latach 90. powstało dużo małych sklepów, także z kosmetykami. W tamtym czasie Bożena Sadowska z mężem handlowali odzieżą. Postanowili zmienić branżę. – Bardzo trudno było zdobyć kosmetyki do makijażu. Takie marki jak Margaret Astor to był rarytas. Na plecach czuliśmy oddech konkurencji – opowiada pani Bożena.

Na początku nowego wieku większość drogerii nie przetrwała. – My przetrwaliśmy ten czas. Prze­trwaliśmy dzięki wiedzy, którą posiadamy i uczci­wości wobec naszych klientów. Podstawą naszej działalności jest to, aby klient do nas wrócił. A wróci tylko wtedy, gdy będzie zadowolony i otrzyma fa­chową poradę. Dziś jesteśmy jedyną polską drogerią w Elblągu, która przetrwała ćwierć wieku.

Dziś drogeria Bożena ma dwa punkty. Jeden z nich znajduje się przy ul. 1 Maja. Sklep jest własno­ścią państwa Sadowskich, co poprawia wynik eko­nomiczny. – Dzierżawimy też niewielki boks w tutej­szej hali handlowej przy ul. Grunwaldzkiej. Oprócz tego wspomagamy się gabinetem kosmetycznym, który na Starym Mieście prowadzi nasza córka. Takie powiązanie biznesów bardzo się sprawdza – mówi pani Bożena. Gabinet kosmetyczny jest mocnym ogniwem w tej konfiguracji. – W salonie sprzeda­jemy przede wszystkim kosmetyki do pielęgnacji. Klientki gabinetu dokupują kosmetyki, których mogą użyć później w domu, aby przedłużyć efekt zabiegu. Właścicielka zatrudnia łącznie pięć osób. Personel drogerii Bożena w ciągu roku wielokrotnie bierze udział w szkoleniach lub kursach makijażu. – Kilka razy w miesiącu zapraszamy nasze stałe klientki, ale również zachęcamy nowe panie na bezpłatne konsultacje dotyczące makijażu.Dziś najtrudniejsze jest zdobycie nowego klienta. Oczywiście, ciężko jest walczyć z sieciówkami, ich pozornymi promocjami czy zakupami przez Internet. Wierzymy, że przez nasze wieloletnie doświadczenie, znajomość produktów, miłość do kosmetyków, a przede wszystkim relacje sprze­dawca – klient, jesteśmy w stanie zadowolić nawet najbardziej wymagających klientów.

Sposób na zdobycie klienta

W województwie warmińsko-mazurskim popular­nością cieszy się sieć drogerii Laboo. Sklepy znaj­dują się m.in. w Olsztynie, Ostródzie, Lidzbarku Warmińskim czy Elblągu. W Elblągu jest ich osiem. Jedna z nich funkcjonuje na terenie Giełdy Elblą­skiej. Dla właścicieli podjęcie decyzji o przystąpie­niu do sieci było niezwykle ważnym krokiem. – Możemy liczyć na wsparcie i doradztwo. Jeste­śmy bardziej rozpoznawalni, ale mamy również możliwość zakupu produktów w dobrych cenach, czym staramy się przyciągnąć klienta – mówi Jo­lanta Bryk z drogerii Laboo, działającej w Elblągu.

W ofercie sklepu znaleźć można profesjonalne środki chemiczne firmy Tenzi, kosmetyki naturalne np. Nacomi, OnlyBio, OnlyEco, Mokosh, Orien­tana, świece zapachowe Kringle Candle, Village Candle oraz produkty codziennego użytku, jak proszek, płyn do mycia naczyń oraz ściereczki.

Drogeria Laboo lubi zaskakiwać swoich klien­tów. – Klienci mogą wziąć udział w konkursach prowadzonych na Facebooku. Mamy promocje na różne produkty, wydajemy ulotki – dodaje Jolanta Bryk. Ważnym obszarem promocji jest udział w lokalnych wydarzeniach i wspieranie organi­zatorów imprez, poprzez sponsorowanie nagród w postaci produktów lub voucherów do drogerii.