Sergiusz Osmański, Sephora: Wielkie wyjście!

Makijaż karnawałowy w tym sezonie to błysk i blask srebra, złota i brokatu. Jak nałożyć makijaż, żeby wyglądać wyjątkowo – doradza makijażysta Sergiusz Osmański.

Jakie trendy w makijażu będą królowały w nadchodzącym karnawale?

W tym sezonie stylizacje karnawałowe – od strony estetycznej – nareszcie wpisują się w stylistykę, która wiąże się z wyobrażeniem typowego karnawału. Do głosu doszły też trendy z lat 80. i 90., w których dominowały brokat, złoto w różnych odcieniach, od platyny do różowego złota, wiodącego prym w tym sezonie. Przeprosiliśmy się również ze srebrem, a przede wszystkim wrócił brokat, o którym zapomniano, ponieważ kojarzył się nam z kiczem.W tej chwili brokat zaczyna królować i to formie pierwotnej, czyli mocno wyeksponowany – dominują duże i zdecydowane formy, charakterystyczne dla lat 80. Formy raczej związane ze stylistyką teatralną, w związku z tym musimy mocno wyważyć proporcje w naszym makijażu. Ogromną rolę będzie odgrywał outfit, który może pomóc albo zaszkodzić make-upowi. Jeśli użyjemy brokatu na powiece i do tego dorzucimy jeszcze lśniącą stylizację, to nie będzie wyglądało dobrze. Natomiast jeśli będzie to klasyka w postaci czerni i kolorów matowych w garderobie, to błyski w makijażu wspaniale uzupełnią całość stylizacji.

Jak nakładać taki błysk, żeby nie przesadzić?

Żeby wyjść obronną ręką z tego bogactwa, to należy skonstruować make-up kla­sycznie, czyli oko kontra usta, usta kontra oko. Jeśli decydujemy się na podkreślenie oka, to usta przechodzą nam na drugi plan, albo jeśli robimy intensywne, wypraco­wane graficznie usta – oczy schodzą na drugi plan. Bogactwo tych faktur daje nam możliwość łączenia ich, możemy zrobić bardzo błyszczące brokatowe oko, połą­czone z genialnie matowymi ustami. Możemy to też zrobić odwrotnie, czyli bardzo błyszczące, szkliste usta, a oko na stuprocentowym macie. W ten sposób zachowa­my proporcje, które nie spowodują, że nasza twarz będzie przerysowana.  Od strony technicznej musimy pamiętać, że brokaty i sypkie cienie to produkty, które wymagają specjalnego nałożenia, więc przede wszystkim musimy trochę od­wrócić proporcje konstruowania naszego makijażu i w przypadku, gdy decydujemy się na makijaż oka ubrany właśnie w te wspomniane struktury, zaczynamy właśnie od niego – dlatego że nawet jeśli będzie go wykonywał makijażysta z wieloletnim doświadczeniem, to nie uniknie osypania się tych struktur lśniących, które będą trudne do usunięcia. Dopiero wypracowawszy cały zarys oka, możemy przystąpić do nakładania podkładu, korektorów, różu, modelowania twarzy.

Na jakie kolory stawiamy?  

Mamy do dyspozycji dwie stylizacje – czyli stylizacja monochromatyczna, która będzie bazowała wyłącznie na jednym odcieniu, czyli decydujemy się np. na różo­we złoto na powiece, różowe złoto na kości policzkowej i szminkę w odcieniu nude lśniącą różowym złotem, wówczas mamy make-up karnawałowy, ale najbardziej zachowawczy, ale fajnie operujący światłem, świetnie modelujący twarz. Połączenie kilku odcieni wymaga odwagi i idealnych proporcji twarzy – jeśli chcemy połączyć srebro, złoto ze lśniącym granatem na powiece, do tego dodać dżetowe czerwone usta – to wszystko nam tu musi zagrać i musimy mieć w pro­porcjach twarzy to wszystko uwzględnione. Musimy pamiętać o tym, że makijaż, na który się decydujemy, musi być dostoso­wany do rodzaju światła panującego we wnętrzu. W przypadku świateł klubowych genialnie będą wyglądały wszystkie odcienie na powiece srebrne, platynowe, które z tym światłem jeszcze bardziej będą lśniły na powiece, ale jednocześnie musimy ocieplać koloryt naszej skóry mocniejszym różowym podkładem, by nie wyglądać blado. Natomiast w przypadku domówki przy świecach będzie odwrotnie, czyli spokojnie możemy zrobić wszystkie odcienie różowego złota, rosyjskiego złota i poświat brokatowych w tych odcieniach, natomiast będziemy musieli ochłodzić koloryt naszej skóry, używając podkładów z żółtym pigmentem, co sprawi, że przy ciepłym świetle, jakie dają świece, skóra będzie miała przyjemny odcień.

Jak utrzymać ten makijaż przez wiele godzin zabawy?

Jeśli mamy to bardzo mocne błyszczące oko i do tego dojdzie jeszcze błyszcząca kość policzkowa, to musimy pamiętać o mocnym wypudrowaniu strefy oczo­dołu, strefy skrzydełka nosa, żeby twarz nie zamieniła się w taki blik świetlny à la blenda fotograficzna. Dlatego warto na karnawałowe wypady zawsze zabierać ze sobą nie tyle puder, ile przede wszystkim bibułki matujące – są one w stanie szybko zadziałać i zmatowić te partie, które tego wymagają. Dzięki temu nie do­dajemy kolejnej warstwy pudru, który na rozgrzanej alkoholem i zabawą, spoco­nej skórze może się rozwarstwiać i zepsuć cały efekt makijażu.