W Koszalinie rządzą indywidualiści

Mieszkańcy Koszalina doceniają to, co lokalne. W każdej części miasta funkcjonują sklepy z branży kosmetycznej, niektóre są w pamięci „od zawsze”. Inne, z krótszym stażem, równie dobrze utrzymują się na rynku. Wszystkie musiały wypracować mechanizmy konkurencji, jednocześnie zapewniając dostęp do produktów oferowanych przez sieciówki.

Polityka wsparcia biznesu prowadzona przez  Miasto Koszalin opiera się m.in. na wspomaganiu przedsiębiorców dopiero rozpoczynających działalność gospodarczą w Koszalinie, ale  też wspieraniu funkcjonujących już podmiotów. Tutejsi przedsiębiorcy mogą przystąpić do programu Koszalińska Karta Dużej Rodziny, na podstawie której partnerzy programu oferują zniżki dla posiadaczy Kart. Do programu przedsiębiorcy zgłaszają się sami i wskazują, jakiego rodzaju zniżkę lub ulgę chcieliby zaproponować klientom. Firmy również we własnym zakresie podejmują pewne działania – np. wydają karty stałego klienta upoważniające do otrzymania rabatu, organizują pokazy makijażowe, promocje czy spotkania ze specjalistami.

Drogerie Bej – eksperyment, który się udał

Dużo, kolorowo, różnorodnie. Tak jest w drogeriach, które mieszczą się w Szczecinku, Okonku, Bobolicach, Grzmiącej, Bornym Sulino- wie i Barwicach, a od dwóch lat także w Kosza- linie. Ta prawie już sieć to indywidualny projekt  przedsiębiorcy ze Szczecinka – Krzysztofa Górskiego. Zaczynał 23 lata temu. – Przed otwarciem  drogerii w Koszalinie skupiałem się na mniejszych miastach. Miałem wiele wątpliwości, czy nasza bytność sprawdzi się w większym ośrodku. Odważyliśmy się na ten eksperyment i muszę przyznać, że odnaleźliśmy się doskonale. To wynik pracy całej grupy – mówi właściciel. Sklep w Koszalinie znajduje się przy ulicy Zwycięstwa.  Wcześniej przez pięć lat w tym miejscu na po- wierzchni 150 metrów kwadratowych funkcjonował dyskont drogeryjny oparty na marce niemieckiej. Krzysztof Górski nadał mu nie tylko nowe  życie, lecz także rozszerzył asortyment. W sklepie oprócz kosmetyków i chemii można  także kupić żarówkę, suszarkę czy deskę do prasowania. Wszystko w dobrej cenie i dobrej jakości.  – Kilka lat temu przygotowałem sobie sto indeksów, będących konkurencją dla znanych produktów. Konsekwentnie promowałem je  w moich sklepach, aż klienci się do nich prze- konali, a potem przyzwyczaili. Dziś mam wiele  produktów, których nie ma nigdzie indziej, a jakościowo są rewelacyjne i mają niskie ceny.  Poza tym towar zawsze musi być dostępny. W sieci nie ma braków. I co ciekawe, w pobliżu koszalińskiej drogerii są dwa Rossmanny. Właściciel skrupulatnie śledzi promocje w innych sklepach, także tych ogólnopolskich.  Na podstawie analizy wprowadza okazje ceno- we do swojej sieci. Informacje o rabatach klienci  znajdują w specjalnie wydawanej gazetce, która jest dystrybuowana na osiedlach znajdujących się w pobliżu sklepów. Nieodłącznym elementem reklamy są też działania w internecie, zwłaszcza na Facebooku. Klienci bardzo mocno reagują na informacje o promocjach, które ukazują się właśnie w sieci. Zdaniem właściciela, kluczem do rozwoju biznesu jest zespół sprawdzonych ludzi. – Moi pracownicy doskonale wiedzą, jaka jest specyfika mojego myślenia. Zawsze im powtarzam, że bez zgranej załogi kapitan sam nie popłynie statkiem. Ale to musi działać  w obie strony. Pracownicy będą lojalni, jeśli pra- codawca będzie traktował ich fair, będzie stwa- rzał odpowiednie warunki do pracy i zapewniał  przyzwoite wynagrodzenia. Siła jest w drużynie – Wiedza na temat kosmetyków, zaangażowanie w pracę oraz bycie czujnym na nowości pojawiające się na rynku – taką receptę na sukces ma Iwona Staszek, właścicielka trzech punktów  w Koszalinie. Pierwszy sklep pod nazwą Perfume- ria Rene powstał w 1992 roku przy ul. Zwycięstwa.  Drugi – pięć lat później, przy tej samej ulicy, a trzeci w roku 2001. Kilka lat temu pani Iwona postanowiła połączyć dwa pierwsze punkty w jeden i przystąpić do sieci Jasmin. – To była bardzo dobra decyzja.

Siła jest w drużynie

Przynależność do grupy daje większe możliwości, stwarza nowe rozwiązania – komentuje właścicielka. W Koszalinie nie ma innych punktów marki Jasmin. Kolor różowy będący symbolem drogerii okazał się szczęśliwy, a hasło „Poznaj, a pokochasz” – trafione. Oferta sklepu jest  bardzo bogata – kosmetyki do pielęgnacji, kolorów- ka, ale też chemia, kleje do butów czy kosmetyczki.  Trzeci sklep Iwony Staszek to drogeria Rene mieszcząca się w pasażu Milenium przy ul. 1 Maja.  Drogeria od czterech lat jest również sklepem inter- netowym. – Marka „Rene” daje to klientom gwa- rancję oryginalności i najwyższej jakości wszystkich  oferowanych przez nas produktów, jak również pewność, że sprowadzone zostały do kraju drogą legalną przez oficjalnych dystrybutorów – mówi Waldemar Staszek, który wspiera swoją żonę w rozwijaniu biznesu. Od początku działalności  firma specjalizuje się w sprzedaży detalicznej za- pachów, kosmetyków kolorowych, kosmetyków  do pielęgnacji twarzy, ciała oraz włosów. Stawia na marki niszowe. W perfumerii dostępne są kosmetyki  takich firm jak Kanebo, Shiseido Clarins, YSL, Debo- rah, Payot, Matis, Rene Futherer. Oferta obejmuje  także duży wybór kosmetyków polskich firm jak Dermika, Eris, AA Prestige. Sklep internetowy miał być dopełnieniem działalności, zwłaszcza w sferze reklamowej. I to się sprawdza. – Więcej klientów nas zobaczyło. Biznes lepiej się kręci, mamy zamówienia z całej Polski – mówi właścicielka.

Debiutanci nie narzekają 

W Koszalinie świetnie radzą sobie także debiutanci, jak Aleksandra Kazan, dyplomowana wizażyst- ka. Rok temu wróciła z emigracji – z Belgii, gdzie  również zajmowała się wizażem. Znalazła pracę w jednej z koszalińskich galerii handlowych. – Moje usługi nie były na takim poziomie jak teraz. Zwyczajnie brakowało czasu na pozyskanie klienta czy kursy i szkolenia. Postanowiłam zwolnić się z dotychczasowej pracy i postawić na rozwój tego, co kocham. Na szczęście miałam ogromne wsparcie w postaci mojego męża – mówi pani Aleksandra, dziś właścicielka Studia Ax, które mieści się przy ul. Moniuszki. Klientów pozyskuje  głównie za pośrednictwem portali społeczno- ściowych. – Popyt na moje usługi zapewnia mi  mój czas, moje poświęcenie i serce włożone  w każdy jeden makijaż – dodaje. A zapotrzebo- wanie jest spore. – Mam klientki, które nie mają  czasu na makijaż, często są to mamy, które chcą zrobić coś dla siebie. Wiele pań podkreśla też, że same nie potrafią zrobić sobie makijażu, a chcą wyglądać jak milion dolarów. Na razie oferta usług Aleksandry Kazan obejmuje wyłącznie wizaż, choć w planach jest również stylizacja rzęs.